Właśnie zaczęło się to czego długo oczekiwałam. W końcu jadę do mojej mamy do Londynu. Tyle na to czekałam, nie mogę już nawet przypomnieć sobie kiedy ostatni raz tam byłam. Jednak, boję się tam jechać. Tak dawno nie widziałam mojej mamy.. a poza tym, nie mam tam żadnych znajomych. Będę się tam okropnie nudzić. W każdym razie nie ma już odwrotu, lecę już jutro.
*Następny dzień*
Obudziłam się przepełniona pozytywnymi myślami i z bardzo dobrym humorem, aż tryskałam radością. Dopakowałam już tylko kilka rzeczy i z walizką i torbą podeszłam do taty.
- To co ? Jedziemy ? - powiedziałam z uśmiechem do niego.
- A wszystko wzięłaś ? - spytał
- Tak, tak tato. Mam wszystko nie martw się.
- No dobrze to jedziemy na lotnisko idź do samochodu za chwilkę przyjdę.
Zeszłam po schodach i od razu wpakowałam walizki do bagażnika i szybko usiadłam w samochodzie jakby miało to przyśpieszyć moją podróż. Przyszedł mój tata i pojechaliśmy na lotnisko. Cieszyłam się jak małe dziecko.
..godzina później..
Jestem już na lotnisku, nadal nie mogę uwierzyć w to że tam lecę, ale szkoda mi zostawiać mojego tatę samego tutaj, w Polsce.
- To ja idę tato, wiesz te wszystkie bramki itd.. trochę to zajmie. Na pewno poradzisz sobie beze mnie ? - spytałam trochę zmartwiona
- Oczywiście, że tak. Baw się tam dobrze córeczko.
Pożegnałam się z moim tatą i po przejściu bramek i czekaniu w końcu wsiadłam do samolotu. Szukałam swojego miejsca aż w końcu znalazłam. Ku mojemu zdziwieniu obok siedział jakiś chłopak myślę że mniej więcej miał 18 lat czyli rok starszy ode mnie. Był bardzo przystojny.. moje serce na chwilkę zabiło szybciej ale zaraz siadłam i wszystko się uspokoiło.
- Cześć, jestem Nathan. - powiedział chłopak koło mnie z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- Lucy - powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
- Lucy.. bardzo ładne imię - powiedział z tym olśniewającym uśmiechem.
- Dziękuję.. chociaż nie lubię go. - odpowiedziałam
- A to czemu ? Jest śliczne.
- Źle mi się kojarzy.
- Rozumiem. Mogę spytać ile masz lat ?
I znów ten uśmiech.. on sprawia, że moje nogi drżą.
- 17, a ty ? - spojrzałam mu w oczy oczekując odpowiedzi. W jego oczach było coś tajemniczego, coś co wzbudzało we mnie lekki.. niepokój ?
- 18 - odpowiedział i odwrócił wzrok patrząc w okno samolotu. Właśnie w tym momencie nasz samolot ruszył, lecz jedyne o czym myślałam to coś niepokojącego.. coś dziwnego w nim zaczęłam się trochę denerwować gdy chociaż przez przypadek na mnie spojrzał. Przez resztę lotu zamieniliśmy jeszcze kilka zdań i na tym się skończyło. Gdy wysiedliśmy z samolotu po prostu zniknął w tłumie. Nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. Potem wszystko minęło tak szybko, nim się obejrzałam byłam w objęciach mamy..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz